W piątek, 30 października, Miejski Dom Kultury w Łańcucie wypełnił się jazzem. W ramach XII Podkarpackiej Jesieni Jazzowej wystąpiło trio Piotra Lemańczyka, Adama Golickiego i Rafała Sarneckiego, a gościnnie dołączył do niego kanadyjski trębacz polskiego pochodzenia Jacques Kuba Séguin.
Improwizacje, wirtuozerskie solówki. Jazzowe Zaduszki w Łańcucie [ZDJĘCIA]
Jazzowy wieczór w Miejskim Domu Kultury w Łańcucie połączył energię sekcji rytmicznej, gitarowe solówki i eksperymenty brzmieniowe na trąbce oraz flugelhornie.

Muzycy z międzynarodowym doświadczeniem
Każdy z instrumentalistów wniósł do koncertu własne doświadczenia i inspiracje. Piotr Lemańczyk jest cenionym europejskim basistą, który współpracował między innymi z Mikiem Sternem, Randym Breckerem, Dave’em Kikoskim, Leszkiem Możdżerem i Zbigniewem Namysłowskim. Występował także z rzeszowskim artystą Bartłomiejem „Eskaubei” Skubiszem.
Perkusista Adam Golicki ma na koncie udział w międzynarodowych projektach i występ na indonezyjskim Java Jazz Festival.
Z kolei gitarzysta, kompozytor i aranżer Rafał Sarnecki przez ponad dekadę mieszkał i tworzył w Nowym Jorku, gdzie współpracował m.in. z Randym Breckerem, Mikiem Sternem i Ronem Blakiem.

Trąbka i flugelhorn w nowych odsłonach
Gościem był Jacques Kuba Séguin - kanadyjski trębacz, kompozytor i aranżer polskiego pochodzenia. Koncertował na całym świecie, a przez dwa lata występował z projektem Delirium Cirque du Soleil, który odwiedził 150 miast. Jego album „Migrations” otrzymał nagrodę JUNO w kategorii Jazzowy Album Solowy Roku.
Podczas koncertu w Łańcucie muzycy prezentowali własne kompozycje i rozwijali je w improwizacjach. Szczególną uwagę zwracały partie Séguina na trąbce i flugelhornie. Wykorzystanie tłumików oraz elektronicznych przystawek pozwalało mu uzyskiwać różnorodne, nieoczywiste brzmienia.
Owacje i bis na zakończenie
Energia perkusji zachęcała publiczność do reagowania na muzykę, a gitarowe solówki Rafała Sarneckiego spotykały się z żywym odbiorem. Występ zakończyły gromkie brawa. Słuchacze wywołali muzyków na bis.
Po koncercie Jacques Kuba Séguin spotkał się z wielbicielami, podpisywał płyty i pozował do wspólnych zdjęć.






Udostępnij ten artykuł






